,,Po przekroczeniu progu zatrzasnęła dość głośno drzwi i rzuciła się na moje łóżko wywołując tym samym serię skrzypnięć.''
*
-Daje mu jedną, zwykłą szansę. Nie dziw się tak, nie polubiłam go. To się nigdy nie stanie. NIGDY. -powiedziała i uśmiechnęła się do mnie, na co ja odpowiedziałam kobiecym, pełnym wdzięku parsknięciem.
-Okej...-wydusiłam z siebie próbując przestać się śmiać.
-A teraz chodź to Ci pokaże, co ostatnio wyczaiłam na eBayu!- powiedziała i dorwała mojego laptopa. Zaczęła pokazywać mi jakieś kosmiczne buty i inne głupoty a ja słuchałam jej udając zainteresowanie. Po godzinie zgodnie z planem wyszłyśmy ode mnie i popędziłyśmy do salonu żeby zając miejsca na kanapie- była dwuosobowa. Po drodze usłyszałam głosy lejącej się strumieniami wody, więc zwolniłam. Dopóki Brian był pod prysznicem nic nie mogło go stamtąd wyciągnąć. Poszłam do kuchni zrobić popcorn, a w tym czasie Rons poszła go pośpieszyć. Usłyszałam jej głośne walenie nawet w kuchni, więc on tez musiał to słyszeć. Z uśmiechem na ustach wkroczyła do kuchni.
-Twój brat zdecydowanie nie umie zamykać drzwi od łazienki a od walenia się otwierają. Brian ma niezły tyłek..-powiedziała śmiejąc się. Spojrzałam na nią błagalnym wzrokiem.
-Musiałaś mi o tym mówić? Serio? Wolałabym nie wiedzieć, że mój brat ma fajny tyłek...
-Dobra cicho, zapomnij. -powiedziała kiedy ja sięgałam do zamrażalnika po lody.
-Ty też masz fajny tyłek, czemu ja dopiero teraz to zauważyłam...-powiedziała po chwili.
-Ronnie! Czy ciebie już zupełnie posrało?-wykrzyczałam na przyjaciółkę i zaśmiałam się.
-Po prostu stwierdzam fakty! -powiedziała śmiejąc się jeszcze bardziej.
-Chciałaś dołączyć to mogłaś zapytać, a nie się sama wpraszać.-powiedział Brian wchodząc do kuchni w błękitno-zielonych spodenkach do kolan i bez koszulki. Zaśmiałam się.
-Ronnie mówi, że masz fajny tyłek.-powiedziałam po chwili.
-Dopiero teraz zauważyła?-powiedział śmiejąc się z jej miny. Faktycznie, czerwona Rons przygryzająca wargę wyglądała komicznie.
-Przymknijcie sie już oboje.-wysyczała przez zaciśnięte zęby.
-To nie ja się ładuje twojej siostrze do łazienki, sorcia.-starałam się powiedzieć nie wybuchając śmiechem.
-W takim razie żadne z was nie będzie siedziało na kanapie!-powiedziała i wybiegła z kuchni. Brian poszedł za nią. Po chwili wyjęłam gotowy popcorn z mikrofalówki i dołączyłam do brata i przyjaciółki. W czasie mojej nieobecności Brian zdążył włączyć już film i wcisnąć się na kanapę obok Rons. Podeszłam do nich z popcornem i dałam go na chwilę do potrzymania bratu po czym wrednie wepchnęłam się obok niego na kanapę.
-Ej nie serio, to kanapa dwuosobowa a ty masz za grubą dupę.-powiedziała przyjaciółka patrząc na mojego brata.
-Myślałem, że mój tyłek jest ,,niezły''...-powiedział starając się nie zaśmiać. Rons zaplotła ręce na klatce piersiowej i spaliła buraka a my się zaśmialiśmy. Oczywiście obdarzyła mnie tym swoim morderczym spojrzeniem, które szczerze uwielbiam! Piętnaście minut później Brian siedział już na ziemi opierając się plecami o kanapę i trzymał głowę pomiędzy nogami Ronnie. Ona co chwila ciągnęła go za włosy tłumacząc się zamiłowaniem do fryzjerstwa. W połowie filmu ja poszła do toalety a wracając zobaczyłam dość fajny widok... Brian oparł głowę o lewe kolano Rons i zasnął kładąc swoją dłoń na jej udzie, a ona bawiła się jego włosami. Wyglądało to strasznie słodko... Była dopiero ósma, a on już padł. My obejrzałyśmy film do końca i uruchomiłyśmy kolejny, ale po kilku minutach również przysypiałyśmy. Obudził mnie przeraźliwy krzyk kobiety, który jak się potem okazało był efektem dźwiękowym w filmie. Była 22. Obudziłam przyjaciółkę która po przebudzeniu zaczęła się śmiać... Poza Briana wyglądała naprawdę komicznie. Jego ręka spoczywała prawie pod falbankami sukienki Ronnie, głowa była oparta pomiędzy jej nogami a drugą ręką obejmował jej kolano. Swoim śmiechem obudziłyśmy go, a on po otworzeniu oczu zerwał się na nogi i popatrzył na nas przeraźliwie.
-Jesteś cholernie niewygodna. -powiedział po chwili.
-A ty cholernie napalony... Nawet we śnie się do mnie dobierasz.-powiedziała Rons klepiąc go po ramieniu.
-Wiesz, to nie ja wpraszam się komuś do łazienki i go podglądam. Podglądasz mnie W MOIM DOMU. -powiedział przybliżając sie do niej i patrzył na nią z góry.
-Normalny chłopak by ją zwyczajnie zaprosił na randkę, ale szkoda, że mam brata idiotę...-powiedziałam pod nosem dość głośno, żeby Rons i Brian usłyszeli. Obydwoje się zarumienili. Mój brat zaczął wyłączać laptopa i zbierać wszystkie kable co chwila spoglądając na Ro, ale ona podkuliła nogi i oparła brodę na kolanach ciągle patrząc w okno. Po kilku minutach zniknął z salonu. Kiedy wyszedł my sprzątnęłyśmy popcorn i poprawiłyśmy poduszki na kanapie, a następnie skierowałyśmy się w stronę mojego pokoju. Wygrzebałam jej piżamę którą zostawiła tu na wypadek ,,przeprowadzki''. Przyjaciółka poszła do łazienki pierwsza, a wracając z niej podsłuchałam jej rozmowę z moim bratem.
-Ej Johnsson, mam pytanie.-powiedział Brian opierając się o framugę swoich drzwi.
-Czego chcesz?-odpowiedziała Rons krzyżując ręce na piersi.
-Co ja ci do cholery zrobiłem że tak na mnie najeżdżasz?
-W sumie to nic, fajna zabawa.-odpowiedziała Ronnie i uśmiechnęła się.
-Czyli nic nie zrobiłem? Robisz to z nudów?-zapytał mój brat marszcząc brwi.
-Nno... Można tak powiedzieć.-odpowiedziała lekko zmieszana.
-Emmm Ronnie... Mam szansę, żebyś się ze mną umówiła?-zapytał po chwili milczenia. Ronnie podniosła głowę i spojrzała na niego z dziwnym wyrazem twarzy.
-Co?-wykrztusiła z siebie.
-Umówisz się ze mną?-powtórzył swoje pytanie.
-Pierwszy raz w życiu powiedziałeś do mnie po imieniu, brawo.-powiedziała.
-Przestań zmieniać temat Johnsson.-przewrócił oczami.
-Pomyślę, okej?-odpowiedziała po chwili milczenia.
-Czyli dajesz mi kosza, tak?-powiedział mój brat nerwowo zaciskając pięści. Widać było nadzieje w jego oczach.
-Nie... To znaczy... No bo ten...-kręciła się Ronnie patrząc się w podłogę. Mój brat kciukiem uniósł jej podbródek i ponownie zapytał.
-Umówisz się ze mną? Tak lub nie.-powiedział patrząc jej prosto w oczy.
-Tak.-wymamrotała i odwróciła się pośpiesznie w stronę mojej sypialni.
-Ej Johnsson!-krzyknął mój brat.
-Co?-powiedziała przez zaciśnięte zęby moja przyjaciółka.
-Ty też masz fajny tyłek.-powiedział bez zastanowienia mój brat po czym pokrył się rumieńcem.
-Zapomnij.-powiedziała i otworzyła drzwi do mojego pokoju.
-Ile żeś słyszała?-powiedziała i popatrzyła na mnie dziwnym wzrokiem.
-Jjja? Nic..-wybełkotałam zmieszana. Przyłapała mnie, kurwa.
-Dobra, weź chociaż nie kłam. Podsłuchiwacz!-wykrzyknęła w moja stronę, po czym wskoczyła na moje (nasze) łóżko.
-Nie idziesz pod prysznic?-zapytała po chwili. Dopiero wtedy zorientowałam się, że stoję w drzwiach z rozdziawionymi ustami.
-Ahm... Ta, idę.-odchrząknęłam i wzięłam piżamę z szafy. Pośpiesznie weszłam do łazienki. Wolno i starannie zaczęłam namydlać swoje ciało. Umyłam włosy, a na końcu ogoliłam niektóre miejsca, ponieważ w Miami u matki będzie zbyt gorąco na ukochane dresy. Po 20 minutach wyszłam i zaczęłam wycierać się ręcznikiem. Ubrałam piżamę i wróciłam do pokoju, ale nie zastałam tam przyjaciółki.
-RONNIE MOJA DZIWKO, GDZIE SIĘ SZLAJASZ PO NOCY?- wydarłam się na cały dom.
-W kuchni szmato. -usłyszałam po chwili. Zaśmiałam sie pod nosem i skierowałam się w stronę kuchni. Zobaczyłam tam przyjaciółkę w spodenkach sięgających ledwo za tyłek i koszulce na ramiączka. Podeszłam do niej od tyłu i położyłam swoje ręce na jej tyłku, po czym mocno ścisnęłam.
-Ty też masz fajny tyłek, Johnsson. -zamruczałam jej do ucha.
-Spierdalaj lesbo!-odpowiedziała szybko, po czym obydwie się zaśmiałyśmy.
-Jesteś głodna? Mogłaś powiedzieć, zamówilibyśmy coś.-powiedziałam, gdy zauważyłam, że przyjaciółka wsypuje właśnie makaron do gotującej się wody.
-Nie pamiętasz? Twój tata o to prosił.
-Aaa, no tak... Zupełnie mi to wypadło z głowy. A tak wgl to ja się miałam dziś pakować, a jak na razie mam tylko ciuchy.
-To ty idź skończ, a ja za 10 minut przyjdę Ci pomóc, oki?
-Ok, tylko uważaj na Brian'a, może na Ciebie polować.-wypowiedziałam i zaśmiałam się. Ronnie patrzyła na mnie morderczym wzrokiem-kolejny raz tego wieczoru. Szybko wyszłam z kuchni i zaczęłam się pakować. Zgodnie z obietnicą po 10 minutach przyjaciółka przyszła i pomogła pakować mi wszystkie kosmetyki i inne drobiazgi. Po odszukaniu moich słuchawek z mp3 zmęczone położyłyśmy się. Przez ponad godzinę gadałyśmy o tym, co będę robiła w Miami, jak będzie fajnie... Nie tak, jak co roku. Tylko tym razem miało być inaczej- Mam nareszcie 17 lat. Wszystkie kluby stoją otworem, tam będę mogła już prowadzić samochód! Jest to jedyna sprawa, która sprawia, że nie mogę doczekać sie wyjazdu. W końcu padłyśmy i ostatkiem sił wyłączyłam światło mojej lampki nocnej.
Obudziłyśmy się koło 8 rano. Z uśmiechem na ustach od razu skierowałyśmy się w stronę kuchni. Otworzyłyśmy lodówkę i zdecydowałyśmy się, że zjemy dziś omlety. Ronnie wyjęła wszystkie potrzebne rzeczy i popatrzyła na mnie z sarkastycznym uśmiechem.
-Mam to kurwa sama robić, czy księżniczka mi łaskawie pomoże? -powiedziała po cichu i uśmiechnęła się.
-A od czego mam ludzi? Nie za to ci płacę!-powiedziałam i obydwie zaśmiałyśmy się.
-Dobra, weź, idź już, serio.-przekomarzałyśmy się. Ustaliłyśmy, że najpierw ja pójdę do łazienki i się ogarnę, a ona w tym czasie przygotuje ciasto. Potem ona pójdzie a ja je usmażę. Zgodnie z planem tak właśnie zrobiłyśmy. Gdy ja smażyłam 5, ostatniego już omleta usłyszałam krzyk Rons w korytarzu.
-Okej...-wydusiłam z siebie próbując przestać się śmiać.
-A teraz chodź to Ci pokaże, co ostatnio wyczaiłam na eBayu!- powiedziała i dorwała mojego laptopa. Zaczęła pokazywać mi jakieś kosmiczne buty i inne głupoty a ja słuchałam jej udając zainteresowanie. Po godzinie zgodnie z planem wyszłyśmy ode mnie i popędziłyśmy do salonu żeby zając miejsca na kanapie- była dwuosobowa. Po drodze usłyszałam głosy lejącej się strumieniami wody, więc zwolniłam. Dopóki Brian był pod prysznicem nic nie mogło go stamtąd wyciągnąć. Poszłam do kuchni zrobić popcorn, a w tym czasie Rons poszła go pośpieszyć. Usłyszałam jej głośne walenie nawet w kuchni, więc on tez musiał to słyszeć. Z uśmiechem na ustach wkroczyła do kuchni.
-Twój brat zdecydowanie nie umie zamykać drzwi od łazienki a od walenia się otwierają. Brian ma niezły tyłek..-powiedziała śmiejąc się. Spojrzałam na nią błagalnym wzrokiem.
-Musiałaś mi o tym mówić? Serio? Wolałabym nie wiedzieć, że mój brat ma fajny tyłek...
-Dobra cicho, zapomnij. -powiedziała kiedy ja sięgałam do zamrażalnika po lody.
-Ty też masz fajny tyłek, czemu ja dopiero teraz to zauważyłam...-powiedziała po chwili.
-Ronnie! Czy ciebie już zupełnie posrało?-wykrzyczałam na przyjaciółkę i zaśmiałam się.
-Po prostu stwierdzam fakty! -powiedziała śmiejąc się jeszcze bardziej.
-Chciałaś dołączyć to mogłaś zapytać, a nie się sama wpraszać.-powiedział Brian wchodząc do kuchni w błękitno-zielonych spodenkach do kolan i bez koszulki. Zaśmiałam się.
-Ronnie mówi, że masz fajny tyłek.-powiedziałam po chwili.
-Dopiero teraz zauważyła?-powiedział śmiejąc się z jej miny. Faktycznie, czerwona Rons przygryzająca wargę wyglądała komicznie.
-Przymknijcie sie już oboje.-wysyczała przez zaciśnięte zęby.
-To nie ja się ładuje twojej siostrze do łazienki, sorcia.-starałam się powiedzieć nie wybuchając śmiechem.
-W takim razie żadne z was nie będzie siedziało na kanapie!-powiedziała i wybiegła z kuchni. Brian poszedł za nią. Po chwili wyjęłam gotowy popcorn z mikrofalówki i dołączyłam do brata i przyjaciółki. W czasie mojej nieobecności Brian zdążył włączyć już film i wcisnąć się na kanapę obok Rons. Podeszłam do nich z popcornem i dałam go na chwilę do potrzymania bratu po czym wrednie wepchnęłam się obok niego na kanapę.
-Ej nie serio, to kanapa dwuosobowa a ty masz za grubą dupę.-powiedziała przyjaciółka patrząc na mojego brata.
-Myślałem, że mój tyłek jest ,,niezły''...-powiedział starając się nie zaśmiać. Rons zaplotła ręce na klatce piersiowej i spaliła buraka a my się zaśmialiśmy. Oczywiście obdarzyła mnie tym swoim morderczym spojrzeniem, które szczerze uwielbiam! Piętnaście minut później Brian siedział już na ziemi opierając się plecami o kanapę i trzymał głowę pomiędzy nogami Ronnie. Ona co chwila ciągnęła go za włosy tłumacząc się zamiłowaniem do fryzjerstwa. W połowie filmu ja poszła do toalety a wracając zobaczyłam dość fajny widok... Brian oparł głowę o lewe kolano Rons i zasnął kładąc swoją dłoń na jej udzie, a ona bawiła się jego włosami. Wyglądało to strasznie słodko... Była dopiero ósma, a on już padł. My obejrzałyśmy film do końca i uruchomiłyśmy kolejny, ale po kilku minutach również przysypiałyśmy. Obudził mnie przeraźliwy krzyk kobiety, który jak się potem okazało był efektem dźwiękowym w filmie. Była 22. Obudziłam przyjaciółkę która po przebudzeniu zaczęła się śmiać... Poza Briana wyglądała naprawdę komicznie. Jego ręka spoczywała prawie pod falbankami sukienki Ronnie, głowa była oparta pomiędzy jej nogami a drugą ręką obejmował jej kolano. Swoim śmiechem obudziłyśmy go, a on po otworzeniu oczu zerwał się na nogi i popatrzył na nas przeraźliwie.
-Jesteś cholernie niewygodna. -powiedział po chwili.
-A ty cholernie napalony... Nawet we śnie się do mnie dobierasz.-powiedziała Rons klepiąc go po ramieniu.
-Wiesz, to nie ja wpraszam się komuś do łazienki i go podglądam. Podglądasz mnie W MOIM DOMU. -powiedział przybliżając sie do niej i patrzył na nią z góry.
-Normalny chłopak by ją zwyczajnie zaprosił na randkę, ale szkoda, że mam brata idiotę...-powiedziałam pod nosem dość głośno, żeby Rons i Brian usłyszeli. Obydwoje się zarumienili. Mój brat zaczął wyłączać laptopa i zbierać wszystkie kable co chwila spoglądając na Ro, ale ona podkuliła nogi i oparła brodę na kolanach ciągle patrząc w okno. Po kilku minutach zniknął z salonu. Kiedy wyszedł my sprzątnęłyśmy popcorn i poprawiłyśmy poduszki na kanapie, a następnie skierowałyśmy się w stronę mojego pokoju. Wygrzebałam jej piżamę którą zostawiła tu na wypadek ,,przeprowadzki''. Przyjaciółka poszła do łazienki pierwsza, a wracając z niej podsłuchałam jej rozmowę z moim bratem.
-Ej Johnsson, mam pytanie.-powiedział Brian opierając się o framugę swoich drzwi.
-Czego chcesz?-odpowiedziała Rons krzyżując ręce na piersi.
-Co ja ci do cholery zrobiłem że tak na mnie najeżdżasz?
-W sumie to nic, fajna zabawa.-odpowiedziała Ronnie i uśmiechnęła się.
-Czyli nic nie zrobiłem? Robisz to z nudów?-zapytał mój brat marszcząc brwi.
-Nno... Można tak powiedzieć.-odpowiedziała lekko zmieszana.
-Emmm Ronnie... Mam szansę, żebyś się ze mną umówiła?-zapytał po chwili milczenia. Ronnie podniosła głowę i spojrzała na niego z dziwnym wyrazem twarzy.
-Co?-wykrztusiła z siebie.
-Umówisz się ze mną?-powtórzył swoje pytanie.
-Pierwszy raz w życiu powiedziałeś do mnie po imieniu, brawo.-powiedziała.
-Przestań zmieniać temat Johnsson.-przewrócił oczami.
-Pomyślę, okej?-odpowiedziała po chwili milczenia.
-Czyli dajesz mi kosza, tak?-powiedział mój brat nerwowo zaciskając pięści. Widać było nadzieje w jego oczach.
-Nie... To znaczy... No bo ten...-kręciła się Ronnie patrząc się w podłogę. Mój brat kciukiem uniósł jej podbródek i ponownie zapytał.
-Umówisz się ze mną? Tak lub nie.-powiedział patrząc jej prosto w oczy.
-Tak.-wymamrotała i odwróciła się pośpiesznie w stronę mojej sypialni.
-Ej Johnsson!-krzyknął mój brat.
-Co?-powiedziała przez zaciśnięte zęby moja przyjaciółka.
-Ty też masz fajny tyłek.-powiedział bez zastanowienia mój brat po czym pokrył się rumieńcem.
-Zapomnij.-powiedziała i otworzyła drzwi do mojego pokoju.
-Ile żeś słyszała?-powiedziała i popatrzyła na mnie dziwnym wzrokiem.
-Jjja? Nic..-wybełkotałam zmieszana. Przyłapała mnie, kurwa.
-Dobra, weź chociaż nie kłam. Podsłuchiwacz!-wykrzyknęła w moja stronę, po czym wskoczyła na moje (nasze) łóżko.
-Nie idziesz pod prysznic?-zapytała po chwili. Dopiero wtedy zorientowałam się, że stoję w drzwiach z rozdziawionymi ustami.
-Ahm... Ta, idę.-odchrząknęłam i wzięłam piżamę z szafy. Pośpiesznie weszłam do łazienki. Wolno i starannie zaczęłam namydlać swoje ciało. Umyłam włosy, a na końcu ogoliłam niektóre miejsca, ponieważ w Miami u matki będzie zbyt gorąco na ukochane dresy. Po 20 minutach wyszłam i zaczęłam wycierać się ręcznikiem. Ubrałam piżamę i wróciłam do pokoju, ale nie zastałam tam przyjaciółki.
-RONNIE MOJA DZIWKO, GDZIE SIĘ SZLAJASZ PO NOCY?- wydarłam się na cały dom.
-W kuchni szmato. -usłyszałam po chwili. Zaśmiałam sie pod nosem i skierowałam się w stronę kuchni. Zobaczyłam tam przyjaciółkę w spodenkach sięgających ledwo za tyłek i koszulce na ramiączka. Podeszłam do niej od tyłu i położyłam swoje ręce na jej tyłku, po czym mocno ścisnęłam.
-Ty też masz fajny tyłek, Johnsson. -zamruczałam jej do ucha.
-Spierdalaj lesbo!-odpowiedziała szybko, po czym obydwie się zaśmiałyśmy.
-Jesteś głodna? Mogłaś powiedzieć, zamówilibyśmy coś.-powiedziałam, gdy zauważyłam, że przyjaciółka wsypuje właśnie makaron do gotującej się wody.
-Nie pamiętasz? Twój tata o to prosił.
-Aaa, no tak... Zupełnie mi to wypadło z głowy. A tak wgl to ja się miałam dziś pakować, a jak na razie mam tylko ciuchy.
-To ty idź skończ, a ja za 10 minut przyjdę Ci pomóc, oki?
-Ok, tylko uważaj na Brian'a, może na Ciebie polować.-wypowiedziałam i zaśmiałam się. Ronnie patrzyła na mnie morderczym wzrokiem-kolejny raz tego wieczoru. Szybko wyszłam z kuchni i zaczęłam się pakować. Zgodnie z obietnicą po 10 minutach przyjaciółka przyszła i pomogła pakować mi wszystkie kosmetyki i inne drobiazgi. Po odszukaniu moich słuchawek z mp3 zmęczone położyłyśmy się. Przez ponad godzinę gadałyśmy o tym, co będę robiła w Miami, jak będzie fajnie... Nie tak, jak co roku. Tylko tym razem miało być inaczej- Mam nareszcie 17 lat. Wszystkie kluby stoją otworem, tam będę mogła już prowadzić samochód! Jest to jedyna sprawa, która sprawia, że nie mogę doczekać sie wyjazdu. W końcu padłyśmy i ostatkiem sił wyłączyłam światło mojej lampki nocnej.
Obudziłyśmy się koło 8 rano. Z uśmiechem na ustach od razu skierowałyśmy się w stronę kuchni. Otworzyłyśmy lodówkę i zdecydowałyśmy się, że zjemy dziś omlety. Ronnie wyjęła wszystkie potrzebne rzeczy i popatrzyła na mnie z sarkastycznym uśmiechem.
-Mam to kurwa sama robić, czy księżniczka mi łaskawie pomoże? -powiedziała po cichu i uśmiechnęła się.
-A od czego mam ludzi? Nie za to ci płacę!-powiedziałam i obydwie zaśmiałyśmy się.
-Dobra, weź, idź już, serio.-przekomarzałyśmy się. Ustaliłyśmy, że najpierw ja pójdę do łazienki i się ogarnę, a ona w tym czasie przygotuje ciasto. Potem ona pójdzie a ja je usmażę. Zgodnie z planem tak właśnie zrobiłyśmy. Gdy ja smażyłam 5, ostatniego już omleta usłyszałam krzyk Rons w korytarzu.
*
____________________
Cześć :)
Wiem, tak, nudno, ale dopiero zaczynamy. Jeszcze nie ma tego głównego bohatera, o którego nam chodzi, ale czy życie polega głównie na spotkaniu tego kogoś i miłości? Nie :) Więc czekajcie cierpliwie na pojawienie się tajemniczego bohatera :D
Bardzo dziękuję za każdy komentarz, to bardzo wiele dla mnie znaczy.
Jeżeli chcesz być informowany o kolejnych rozdziałach- zapisz swój
nick i dopisz, że prosisz o inform :))
Kocham was mocnoooo, Ollie aka @tajnypseudonim ♡
Chyba za dużo przekleństw jak na opowiadanie, ale i tak fajnie sie to czyta. W dobrym momencie zakonczylas tą część bo teraz każdy sie zastanawia :)
OdpowiedzUsuńhahaha, świetny rozdział, ale kurde w takim momencie przerwać? : <
OdpowiedzUsuńKocham. ♥
@markowa_swag
Musiałaś przerwać w takim momencie? ;__;
OdpowiedzUsuńKocham to *-*