,,David namówił mnie na lody, ale widząc przez okno, że po sklepie kręci
się ten chłopak zrezygnowałam. Brat był na mnie zły- ale sory, nie mam
ochoty znów go widzieć. Przez chwilę jeszcze czekaliśmy na Adama,
pojawił się punktualnie."
*
-Annie!-powiedział głośno i mnie przytulił.
-Um, hej. Poznaj David'a. David, to Adam, chłopak którego poznałam w samolocie.
-My się już chyba znamy, co nie?-powiedział i przybił żółwika z moim młodszym bratem. W ciszy ruszyliśmy w stronę parku, który był bardzo blisko. Kiedy doszliśmy do placu zabaw mały poszedł się pobawić, a ja i Adam usiedliśmy na ławce. Podkuliłam nogi pod brodę i zapatrzyłam się na huśtawki. W pewnym momencie Adam przerwał ciszę.
-Emm... Zadzwoniłem, bo chciałem się Ciebie o coś zapytać.-powiedział i uśmiechnął się lekko kiedy ja odwróciłam głowę.
-Wal śmiało.-powiedziałam i uśmiechnęłam się, co chyba dodało mu odwagi.
-Co robisz dziś wieczorem?-wypalił po chwili milczenia.
-Dzisiaj chyba nic, do 18 jestem zajęta a potem wolne.-odpowiedziałam po chwili marszcząc nos.
-A pójdziesz z nami na imprezę? Wiesz, ze mną i Oli.-powiedział wyraźnie zdenerwowany. Whoa, aż tak go stresuje? W samolocie wydawał się być taki spokojny i wyluzowany.
-Zależy.-odpowiedziałam chłodniejszym tonem.
-O to... Czekaj, co?-zapytał zaskoczony. Myślał, że się zgodzę? Never.
-Zależy. Jeżeli będziesz przy mnie nadal taki spięty nie ruszam się z domu na krok. -powiedziałam i uśmiechnęłam się. Chłopak po chwili odwzajemnił uśmiech, a jego ramiona poszły w dół.
-Sory, tak jakoś. Nie wiem, czym się stresowałem.-uśmiechnął się i wzruszył ramionami. Wyluzowany.
-Nie masz czym się przejmować, w końcu to nie jest żadna pojebana randka czy zaproszenie na pierwsze przedstawienie, ta?-zaczęłam paplać głupoty. Chłopak spojrzał na mnie lekko zdezorientowany i nie odezwał się już. Uśmiechem zakończył naszą rozmowę. Siedzieliśmy w ciszy jakieś 10 minut, aż w końcu nie wytrzymałam i się odezwałam.
-Skąd znasz David'a?-zapytałam w pewnym momencie. Adam spojrzał na mnie zdziwiony nagłym pytaniem, ale od razu odpowiedział.
-Ze szkoły.- tego się nie spodziewałam. Zaśmiałam się cicho, a chłopak popatrzył na mnie dziwnie.
-No co?-zapytał zupełnie jak małe dziecko.
-Mój brat chodzi do zerówki... Myślałam, że zdałeś... Ile to już lat siedzisz w zerówce?-zapytałam z uśmiechem.
-Ha ha ha, bardzo kurwa śmieszne. Chodziliśmy z klasą czytać przedszkolakom bajki.-powiedział i uśmiechnął się leciutko.
-Mhm, a potem spider-man wspinał się po ścianie... Przyznaj się, że nie zdałeś, a nie kręcisz!
-Spadaj!-powiedział i obydwoje się roześmialiśmy. W sumie gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Po godzinie Davidowi się znudziło, nam również. Skierowaliśmy się w stronę naszej ulicy. Wróciliśmy w ciszy, dopiero dochodząc do mojego domu Adam zapytał mnie, czy na pewno chcę iść. Pierwszy dzień i pierwsza impreza? Bardzo chętnie.
-Cześć śliczna. -usłyszałam po otworzeniu drzwi od domu. Jak myślałam- był to Adam, a za nim stała nieźle odstawiona Olivia.
-Hej, wejdziecie?-zapytałam po chwili. Chłopak z uśmiechem pokiwał głową, a ja przesunęłam się, żeby zrobić im miejsce. Chłopak lekko cmoknął mój policzek, a po chwili tą samą czynność powtórzyła Oli.
-Za ile będziesz gotowa?-zapytała blondynka.
-Uhm, właściwie to szukam tylko butów. No i oczywiście sukienka.-odpowiedziałam z uśmiechem.
-No bo właśnie tak patrze na te twoje dresiki i tak jakoś pewna nie jestem...-odpowiedziała mi z uśmiechem. Adam się cicho zaśmiał, ja pociągnęłam dziewczynę za sobą na gore. Wchodząc po schodach cicho krzyknęłam:
-Adam, chodź tez.
-Ja wracam do auta, nie jesteśmy sami. -odpowiedział i zatrzasnął drzwi.
-Dobra, to ty spadaj się przebrać w sukienkę, a potem dobierzemy buty. Ja tu zaczekam.-powiedziała blondynka i usiadła na moim łóżku. Ja zdjęłam sukienkę z wieszaka i ruszyłam w stronę łazienki.
-Ale błagam Cię szybciej, bo Adam i mój chłopak nas zabiją jak nie wyjdziemy za 10 minut. -powiedziała z uśmiechem na ustach Oli, a ja zaśmiałam się głośno. Założyłam sukienkę najszybciej jak umiałam i rozpuściłam włosy. Gdy wróciłam do pokoju koleżanka nadal siedziała na tym samym miejscu i była zapatrzona w telefon.
-Buty mam w tej wielkiej szafie, ale jestem niemalże pewna, ze żadne nie będą pasować.- powiedziałam zrezygnowana. Miałam parę trampek i dwie pary tenisówek oraz adidasy i jakieś japonki czy klapki.
-Mogłaś powiedzieć, to bym ci coś skombinowała, teraz już za późno. -powiedziała z lekkim smutkiem w glosie.
-Wiesz, zawsze mogę podprowadzić jakieś mojej mamie... -uśmiechnęłam się. Oli popatrzyła na mnie i wstała odwracając się w stronę drzwi.
-Mam nadzieje, ze twoja mama ma gust.-powiedziała po cichu a ja zachichotałam tak samo jak blondynka. Doszłyśmy do garderoby mojej mamy i mocno napierając na drzwi ją otworzyłam. Od razu zaczęłam się przyglądać chyba setce równo ułożonych butów, które były warte chyba z fortunę. Oli z uśmiechem sięgnęła po czerwone zamszone klasyczne szpilki i podała je mi. Nie byłam pewna czy będą pasowały do mojej małej czarnej z odkrytymi plecami, ale zaufałam jej i je założyłam. Nienawidzę chodzić w szpilkach, jest mi zawsze nie wygodnie i mnie obcierają, ale umiem w nich chodzić i nie potykam się o własne nóg gdy je zakładam- a zdarza się to maksymalnie 5 razy do roku. Rozpoczęcie, zakończenie, egzaminy i ewentualnie na jakieś imprezy. Założyłam je i wrocilam tylko do pokoju po torebke, po czym szybko wyszlysmy z domu. Mame poinformowalam wczesniej o tym ze wychodzę, wiec nie musiałam słuchać długiej przemowy przed-imprezowej. Całe szczęście! Olivia ubrana była w czerwoną sukienkę, która ledwo sięgała jej za udo i do tego czarne szpilki- byłyśmy swoimi odwrotnościami. Dziewczyna pospiesznie otworzyła tylne drzwi i uśmiechnęła się do mnie kiwając na miejsce z przodu. Nacisnęłam klamkę i powoli wsiadłam starając się, zęby sukienka mi się nie podwinęła. Zatrzasnęłam drzwi uśmiechnęłam się do Adam'a, a on to odwzajemnił.
-Em... Kochanie, poznaj naszą koleżankę, Annie. Annie, to mój chłopak, Matt.- powiedziała od razu Oli. Uśmiechnęłam się lekko do chłopaka i podałam mu rękę, a on ją uścisnął. Wydawał się być w porządku, pasował do Oli. A właściwie to bardzo fajnie razem wyglądali- ona jasna, naturalna blondynka a on bardzo ciemny, miał w sobie jakieś rumuńskie rysy. Był bardzo przystojny.
-To możemy już ruszać Adam czy będziesz się tak na nią gapić?-powiedziała Olivia z uśmiechem.
-Ta. Zawsze możesz wysiąść młoda. -odgryzł się jej Adam i poprosił nas o zapięcie pasów. Od razu to zrobiłam i po chwili odjechaliśmy. Olivia zaczęła coś gadać o jakiejś ważnej imprezie. Nie miałam pojęcia o co chodzi, szczerze mówiąc byłam cholernie znudzona.
-Adam, zaprosiłeś już Annie, prawda?- powiedziała blondynka po zobaczeniu mojej miny.
-No właśnie nie...
-Ale z Ciebie ciota! Nie mogłeś od razu zaprosić?- ja i Matt wybuchnęliśmy śmiechem, a rodzeństwo mierzyło się wzrokiem.
-Możesz przestać mi mówić co mam robić? -syknął Adam i zacisnął ręce na kierownicy.
-Zluzuj cioto.-odpowiedziała Oli, na co zaczęliśmy się znów śmiać z Matt'em. Reszta drogi była przebyta szybko, ale przepisowo. Żadne z nas nie miało ochoty na rozmowę. Kiedy zaparkowaliśmy pod białym, jednopiętrowym domem Olivia i Matt szybko opuścili pojazd. Adam otworzył mi drzwi i pomógł wysiąść. Podziękowałam mu za to uśmiechem i ruszyliśmy w kierunku drzwi. Nie była to zwykła, filmowa domówka. Ludzie byli w miarę trzeźwi, dziewczyny ubrane na ogół w sukienki podobne do moich. Nie wyróżniałam się zupełnie niczym. Muzyka grała dość głośno, wyłapałam rytm jednej z nowszych piosenek Justin'a Bieber'a. Adam złapał mnie za rękę i poprowadził w stronę szklanych, wielkich drzwi. Wyszliśmy do wielkiego, oświetlonego ogrodu. Jakaś czerwonowłosa dziewczyna uśmiechnęła się do nas szeroko i machnęła, dając nam tym znak, żebyśmy podeszli. Wyglądała na bardzo miłą. Pewnym krokiem ruszyłam starając się dotrzymać kroku Adam'owi, co nie sprawiało mi problemu.
-Heej, jestem Dorothy, prawie gospodarz. A ty to pewnie nowa dziewczyna naszego Adam'a, zgadłam?-powiedziała i podała mi ręke. Uścisnęłam ją i szybko zaprzeczyłam.
-Jestem tylko koleżanką.- no tak, zapomniałam o tym, że trzyma mnie za ręke. Dziewczyna uśmiechnęła się chyba jeszcze szerzej i odwróciła w stronę osób siedzących na ławeczkach. Dopiero ich zauważyłam.
-Ekipo, Adam łaskawie przybył zaliczając tylko dwudziestominutowe spóźnienie. Rekord?-powiedziała czerwonowłosa śmiejąc się.
-To moi pojebani znajomi, Tom...
-Ty nie masz znajomych Adam, my Cię tylko tolerujemy.-powiedział wysoki, napakowany blondyn, a wszyscy się zaśmiali.
-No właśnie, to jest Tom, pedał i ciota. Obok niego siedzi Stephanie, Andy, Natalie, Joe i Samuel. Brakuje jeszcze jednej osoby.-powiedział do mnie Adam wskazując ręką na wymienione osoby. Starałam się zapamiętać ich imiona, ale zanim odeszliśmy udało mi się przyswoić imiona dwóch osób.
-Chodźmy się napić, a potem zatańcz ze mną.-szepnął mi do ucha. Kiwnęłam lekko głową. Wróciliśmy do domu i od razu podeszliśmy do stołu wypełnionego różnymi alkoholami. Wybrałam sobie sprite, nie zamierzałam dziś zbyt dużo pić. Adam wziął piwo. Potem zapoznał mnie z dwoma bliźniaczkami, które spotkaliśmy po drodze i chłopak wciągnął mnie w tłum tańczących. Zaczęłam wykonywać podobne ruchy jak inni, świetnie się bawiłam. Kilka razy wpadaliśmy na Olivię i Matt'a, ale ja po trzech piosenkach zrezygnowałam. Najzwyczajniej w świecie odechciało mi się tańczyć, nie mam pojęcia dlaczego. Znów poszliśmy po picie, tym razem to ja wybrałam piwo, a Adam coś gazowanego, bez procentów. Wyszliśmy na dwór i ruszyliśmy w tą samą stronę. Teraz już Dorothy siedziała obok chyba Joe'go, a na samym końcu odwrócony do mnie plecami stał jakiś nieznajomy, niski chłopak. Przysiedliśmy się do Samuela i chłopcy zaczęli gadać. Ja wykorzystałam ten czas na napisanie sms'a do mamy, w ktorym napisałam o której będę i gdzie mniej więcej jestem, żeby się nie martwiła.
-Siema Adam, jednak przyszedłeś.-usłyszałam jakiś znajomy głos. Szybko podniosłam głowę i zobaczyłam tego seksownego, ciemnego chłopaka ze sklepu. Serce chyba mi stanęło. Nie spodziewałam się go tutaj, w ogóle nie miałam ochoty go nigdy widzieć. Z tego co słyszałam gadali coś o jakimś samochodzie, zupełnie nie mogłam się skupić.
-Um, hej. Poznaj David'a. David, to Adam, chłopak którego poznałam w samolocie.
-My się już chyba znamy, co nie?-powiedział i przybił żółwika z moim młodszym bratem. W ciszy ruszyliśmy w stronę parku, który był bardzo blisko. Kiedy doszliśmy do placu zabaw mały poszedł się pobawić, a ja i Adam usiedliśmy na ławce. Podkuliłam nogi pod brodę i zapatrzyłam się na huśtawki. W pewnym momencie Adam przerwał ciszę.
-Emm... Zadzwoniłem, bo chciałem się Ciebie o coś zapytać.-powiedział i uśmiechnął się lekko kiedy ja odwróciłam głowę.
-Wal śmiało.-powiedziałam i uśmiechnęłam się, co chyba dodało mu odwagi.
-Co robisz dziś wieczorem?-wypalił po chwili milczenia.
-Dzisiaj chyba nic, do 18 jestem zajęta a potem wolne.-odpowiedziałam po chwili marszcząc nos.
-A pójdziesz z nami na imprezę? Wiesz, ze mną i Oli.-powiedział wyraźnie zdenerwowany. Whoa, aż tak go stresuje? W samolocie wydawał się być taki spokojny i wyluzowany.
-Zależy.-odpowiedziałam chłodniejszym tonem.
-O to... Czekaj, co?-zapytał zaskoczony. Myślał, że się zgodzę? Never.
-Zależy. Jeżeli będziesz przy mnie nadal taki spięty nie ruszam się z domu na krok. -powiedziałam i uśmiechnęłam się. Chłopak po chwili odwzajemnił uśmiech, a jego ramiona poszły w dół.
-Sory, tak jakoś. Nie wiem, czym się stresowałem.-uśmiechnął się i wzruszył ramionami. Wyluzowany.
-Nie masz czym się przejmować, w końcu to nie jest żadna pojebana randka czy zaproszenie na pierwsze przedstawienie, ta?-zaczęłam paplać głupoty. Chłopak spojrzał na mnie lekko zdezorientowany i nie odezwał się już. Uśmiechem zakończył naszą rozmowę. Siedzieliśmy w ciszy jakieś 10 minut, aż w końcu nie wytrzymałam i się odezwałam.
-Skąd znasz David'a?-zapytałam w pewnym momencie. Adam spojrzał na mnie zdziwiony nagłym pytaniem, ale od razu odpowiedział.
-Ze szkoły.- tego się nie spodziewałam. Zaśmiałam się cicho, a chłopak popatrzył na mnie dziwnie.
-No co?-zapytał zupełnie jak małe dziecko.
-Mój brat chodzi do zerówki... Myślałam, że zdałeś... Ile to już lat siedzisz w zerówce?-zapytałam z uśmiechem.
-Ha ha ha, bardzo kurwa śmieszne. Chodziliśmy z klasą czytać przedszkolakom bajki.-powiedział i uśmiechnął się leciutko.
-Mhm, a potem spider-man wspinał się po ścianie... Przyznaj się, że nie zdałeś, a nie kręcisz!
-Spadaj!-powiedział i obydwoje się roześmialiśmy. W sumie gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Po godzinie Davidowi się znudziło, nam również. Skierowaliśmy się w stronę naszej ulicy. Wróciliśmy w ciszy, dopiero dochodząc do mojego domu Adam zapytał mnie, czy na pewno chcę iść. Pierwszy dzień i pierwsza impreza? Bardzo chętnie.
-Cześć śliczna. -usłyszałam po otworzeniu drzwi od domu. Jak myślałam- był to Adam, a za nim stała nieźle odstawiona Olivia.
-Hej, wejdziecie?-zapytałam po chwili. Chłopak z uśmiechem pokiwał głową, a ja przesunęłam się, żeby zrobić im miejsce. Chłopak lekko cmoknął mój policzek, a po chwili tą samą czynność powtórzyła Oli.
-Za ile będziesz gotowa?-zapytała blondynka.
-Uhm, właściwie to szukam tylko butów. No i oczywiście sukienka.-odpowiedziałam z uśmiechem.
-No bo właśnie tak patrze na te twoje dresiki i tak jakoś pewna nie jestem...-odpowiedziała mi z uśmiechem. Adam się cicho zaśmiał, ja pociągnęłam dziewczynę za sobą na gore. Wchodząc po schodach cicho krzyknęłam:
-Adam, chodź tez.
-Ja wracam do auta, nie jesteśmy sami. -odpowiedział i zatrzasnął drzwi.
-Dobra, to ty spadaj się przebrać w sukienkę, a potem dobierzemy buty. Ja tu zaczekam.-powiedziała blondynka i usiadła na moim łóżku. Ja zdjęłam sukienkę z wieszaka i ruszyłam w stronę łazienki.
-Ale błagam Cię szybciej, bo Adam i mój chłopak nas zabiją jak nie wyjdziemy za 10 minut. -powiedziała z uśmiechem na ustach Oli, a ja zaśmiałam się głośno. Założyłam sukienkę najszybciej jak umiałam i rozpuściłam włosy. Gdy wróciłam do pokoju koleżanka nadal siedziała na tym samym miejscu i była zapatrzona w telefon.
-Buty mam w tej wielkiej szafie, ale jestem niemalże pewna, ze żadne nie będą pasować.- powiedziałam zrezygnowana. Miałam parę trampek i dwie pary tenisówek oraz adidasy i jakieś japonki czy klapki.
-Mogłaś powiedzieć, to bym ci coś skombinowała, teraz już za późno. -powiedziała z lekkim smutkiem w glosie.
-Wiesz, zawsze mogę podprowadzić jakieś mojej mamie... -uśmiechnęłam się. Oli popatrzyła na mnie i wstała odwracając się w stronę drzwi.
-Mam nadzieje, ze twoja mama ma gust.-powiedziała po cichu a ja zachichotałam tak samo jak blondynka. Doszłyśmy do garderoby mojej mamy i mocno napierając na drzwi ją otworzyłam. Od razu zaczęłam się przyglądać chyba setce równo ułożonych butów, które były warte chyba z fortunę. Oli z uśmiechem sięgnęła po czerwone zamszone klasyczne szpilki i podała je mi. Nie byłam pewna czy będą pasowały do mojej małej czarnej z odkrytymi plecami, ale zaufałam jej i je założyłam. Nienawidzę chodzić w szpilkach, jest mi zawsze nie wygodnie i mnie obcierają, ale umiem w nich chodzić i nie potykam się o własne nóg gdy je zakładam- a zdarza się to maksymalnie 5 razy do roku. Rozpoczęcie, zakończenie, egzaminy i ewentualnie na jakieś imprezy. Założyłam je i wrocilam tylko do pokoju po torebke, po czym szybko wyszlysmy z domu. Mame poinformowalam wczesniej o tym ze wychodzę, wiec nie musiałam słuchać długiej przemowy przed-imprezowej. Całe szczęście! Olivia ubrana była w czerwoną sukienkę, która ledwo sięgała jej za udo i do tego czarne szpilki- byłyśmy swoimi odwrotnościami. Dziewczyna pospiesznie otworzyła tylne drzwi i uśmiechnęła się do mnie kiwając na miejsce z przodu. Nacisnęłam klamkę i powoli wsiadłam starając się, zęby sukienka mi się nie podwinęła. Zatrzasnęłam drzwi uśmiechnęłam się do Adam'a, a on to odwzajemnił.
-Em... Kochanie, poznaj naszą koleżankę, Annie. Annie, to mój chłopak, Matt.- powiedziała od razu Oli. Uśmiechnęłam się lekko do chłopaka i podałam mu rękę, a on ją uścisnął. Wydawał się być w porządku, pasował do Oli. A właściwie to bardzo fajnie razem wyglądali- ona jasna, naturalna blondynka a on bardzo ciemny, miał w sobie jakieś rumuńskie rysy. Był bardzo przystojny.
-To możemy już ruszać Adam czy będziesz się tak na nią gapić?-powiedziała Olivia z uśmiechem.
-Ta. Zawsze możesz wysiąść młoda. -odgryzł się jej Adam i poprosił nas o zapięcie pasów. Od razu to zrobiłam i po chwili odjechaliśmy. Olivia zaczęła coś gadać o jakiejś ważnej imprezie. Nie miałam pojęcia o co chodzi, szczerze mówiąc byłam cholernie znudzona.
-Adam, zaprosiłeś już Annie, prawda?- powiedziała blondynka po zobaczeniu mojej miny.
-No właśnie nie...
-Ale z Ciebie ciota! Nie mogłeś od razu zaprosić?- ja i Matt wybuchnęliśmy śmiechem, a rodzeństwo mierzyło się wzrokiem.
-Możesz przestać mi mówić co mam robić? -syknął Adam i zacisnął ręce na kierownicy.
-Zluzuj cioto.-odpowiedziała Oli, na co zaczęliśmy się znów śmiać z Matt'em. Reszta drogi była przebyta szybko, ale przepisowo. Żadne z nas nie miało ochoty na rozmowę. Kiedy zaparkowaliśmy pod białym, jednopiętrowym domem Olivia i Matt szybko opuścili pojazd. Adam otworzył mi drzwi i pomógł wysiąść. Podziękowałam mu za to uśmiechem i ruszyliśmy w kierunku drzwi. Nie była to zwykła, filmowa domówka. Ludzie byli w miarę trzeźwi, dziewczyny ubrane na ogół w sukienki podobne do moich. Nie wyróżniałam się zupełnie niczym. Muzyka grała dość głośno, wyłapałam rytm jednej z nowszych piosenek Justin'a Bieber'a. Adam złapał mnie za rękę i poprowadził w stronę szklanych, wielkich drzwi. Wyszliśmy do wielkiego, oświetlonego ogrodu. Jakaś czerwonowłosa dziewczyna uśmiechnęła się do nas szeroko i machnęła, dając nam tym znak, żebyśmy podeszli. Wyglądała na bardzo miłą. Pewnym krokiem ruszyłam starając się dotrzymać kroku Adam'owi, co nie sprawiało mi problemu.
-Heej, jestem Dorothy, prawie gospodarz. A ty to pewnie nowa dziewczyna naszego Adam'a, zgadłam?-powiedziała i podała mi ręke. Uścisnęłam ją i szybko zaprzeczyłam.
-Jestem tylko koleżanką.- no tak, zapomniałam o tym, że trzyma mnie za ręke. Dziewczyna uśmiechnęła się chyba jeszcze szerzej i odwróciła w stronę osób siedzących na ławeczkach. Dopiero ich zauważyłam.
-Ekipo, Adam łaskawie przybył zaliczając tylko dwudziestominutowe spóźnienie. Rekord?-powiedziała czerwonowłosa śmiejąc się.
-To moi pojebani znajomi, Tom...
-Ty nie masz znajomych Adam, my Cię tylko tolerujemy.-powiedział wysoki, napakowany blondyn, a wszyscy się zaśmiali.
-No właśnie, to jest Tom, pedał i ciota. Obok niego siedzi Stephanie, Andy, Natalie, Joe i Samuel. Brakuje jeszcze jednej osoby.-powiedział do mnie Adam wskazując ręką na wymienione osoby. Starałam się zapamiętać ich imiona, ale zanim odeszliśmy udało mi się przyswoić imiona dwóch osób.
-Chodźmy się napić, a potem zatańcz ze mną.-szepnął mi do ucha. Kiwnęłam lekko głową. Wróciliśmy do domu i od razu podeszliśmy do stołu wypełnionego różnymi alkoholami. Wybrałam sobie sprite, nie zamierzałam dziś zbyt dużo pić. Adam wziął piwo. Potem zapoznał mnie z dwoma bliźniaczkami, które spotkaliśmy po drodze i chłopak wciągnął mnie w tłum tańczących. Zaczęłam wykonywać podobne ruchy jak inni, świetnie się bawiłam. Kilka razy wpadaliśmy na Olivię i Matt'a, ale ja po trzech piosenkach zrezygnowałam. Najzwyczajniej w świecie odechciało mi się tańczyć, nie mam pojęcia dlaczego. Znów poszliśmy po picie, tym razem to ja wybrałam piwo, a Adam coś gazowanego, bez procentów. Wyszliśmy na dwór i ruszyliśmy w tą samą stronę. Teraz już Dorothy siedziała obok chyba Joe'go, a na samym końcu odwrócony do mnie plecami stał jakiś nieznajomy, niski chłopak. Przysiedliśmy się do Samuela i chłopcy zaczęli gadać. Ja wykorzystałam ten czas na napisanie sms'a do mamy, w ktorym napisałam o której będę i gdzie mniej więcej jestem, żeby się nie martwiła.
-Siema Adam, jednak przyszedłeś.-usłyszałam jakiś znajomy głos. Szybko podniosłam głowę i zobaczyłam tego seksownego, ciemnego chłopaka ze sklepu. Serce chyba mi stanęło. Nie spodziewałam się go tutaj, w ogóle nie miałam ochoty go nigdy widzieć. Z tego co słyszałam gadali coś o jakimś samochodzie, zupełnie nie mogłam się skupić.
*
____________________
Joł ludzie.
KOMENTOWANIE NIE BOLI, WIECIE? :)
Joł ludzie.
KOMENTOWANIE NIE BOLI, WIECIE? :)