,,Po kilku minutach z brązowych, drewnianych drzwi bez okna pojawił się
ubrany w czarne rurki i zieloną koszulkę chłopak, który nerwowo zaciskał
pięści. O mój boże..."
*
Ja pierdole. Znowu ta blondi czegoś ode mnie chce. Nie rozumie, że nic jej kurwa nie zrobią jak ruszy dupę zza kasy? Ugh. Dobra, pójdę. Powoli oczywiście, żeby nie pomyślała, że jestem na jej każde zawołanie. Nie jestem jej psem, wręcz odwrotnie. Myśli, że skoro jestem tu bardziej z przymusu może mi rozkazywać? Myli się, bardzo się myli. Młoda, wkurwiająca suka. Jestem tu tylko na pieprzone 3 miesiące. Otworzyłem kopniakiem drzwi i wyszedłem patrząc w stronę kas. Obok Olivii stała niezbyt wysoka brunetka w kucyku. Kurwa, nawet fajna, opłacało się. Zorientowałem się, że zaciskam pięści, więc rozluźniłem swoje kostki. Podeszłem powoli w ich stronę patrząc w głąb sklepu.
-Czego chcesz Olivia?- Kurwa, nawet nie wiedziałem, że umiem tak warczeć na kogoś. Spojrzałem w stronę brunetki i przyłapałem ją na wgapianiu się we mnie. Zarumieniła się, a ja lekko uśmiechnąłem.
-Pokarzesz klientce gdzie są przetwory?-zawyła tym swoim wkurwiającym głosem. Mówiłem już, że jej nie lubię? Głupia suka, jakby nie mogła powiedzieć, że są dokładnie na drugim końcu sklepu. Nie chce mi sie tam iść...
-Okej.-odpowiedziałem zimno i spojrzałem w stronę brunetki. Uśmiechnęła się do Olivii i spojrzała na mnie. Tak, wgapiałem się w nią, ale ja mogę. Po chwili odwróciłem głowę i szybko ruszyłem w stronę szukanego przez nią regału. Trzeba przyznać, że dziewczyna miała niezłą kondycję. Nadążała nade mną bez najmniejszego wysiłku. W końcu dotarliśmy do regału. Odwróciłem się do niej niespodziewanie, a ona chyba się zagapiła. Niezdarnie wpadła na mnie i odbiła się. Bezszelestnie znalazła się na podłodze.
-Ał?-wyszeptała i uśmiechnęła się, a ja zaśmiałem się pod nosem.
-Pomóc?-powiedziałem i podałem jej dłoń. A co mi tam, będę dla niej choć trochę miły. Chwyciła ją, a ja pociągnąłem. Wstała i otrzepała niewidzialny pyłek z ramienia.
-Jak się wywrócić, to z gracją.-podsumowała całą sytuację, po czym uśmiechnęła się do mnie szczerze. Jak można mieć aż tak zajebisty głos? Taki melodyjny i... seksowny. A w sumie, to głównie seksowny. Gdybym był sam na zmianie, zerżnąłbym ją tu i teraz. NIE! Stop. Czekaj czekaj, dopiero się poznaliśmy. A właściwie to nawet nie wiem, jak ma na imię. W sumie to mnie to pierdoli. I tak nie zapamiętam, nie mam pamięci do imion. No chyba że w przypadku Olivii- imiona osób które mnie wkurwiają pamiętam doskonale. Zaśmiałem się i wskazałem ręką na regał. Dziewczyna popatrzyła na niego, a ja obserwowałem jej ruchy. Popatrzyła w górę, jak mi się zdaje na krem orzechowo-czekoladowy. Wspięła się na palcach zeby go zdjąć, ale niestety... Jest podobnego wzrostu do przedszkolaka. Ja mam 165, a ona jest ode mnie jakieś 10 centymetrów niższa. Podszedłem do niej, lewą dłoń położyłem na jej biodrze i wspiąłem się. Dziewczyna lekko zadrżała, na co ja się tylko uśmiechnąłem. Bez trudu sięgnąłem po słoik i oparłem się na całych stopach. Zdjąłem rękę z jej biodra i podałem jej słoik. Uśmiechnęła się do mnie lekko i ruszyła szybkim krokiem w stronę kas. Trzeba przyznać- tyłek ma zajebisty. Wolno ruszyłem w tą samą stronę, ale gdy doszedłem do kasy dziewczyna jak oparzona wybiegała ze sklepu.
-Pa Oli, do zobaczenia.-rzuciła i drzwi się zamknęły.
-Kto to jest?-zapytałem po chwili zastanowienia i podrapałem się po karku.
-Nie twoja liga.-odezwał się mocny, męski głos. Adam.
-Siema.-rzuciłem na przywitanie i przybiliśmy piątkę. Można powiedzieć, że się kumplujemy. Ruszyliśmy w stronę zaplecza.
-Czemu niby nie moja liga?-zapytałem po chwili gdy odeszliśmy od jego wścibskiej siostruni.
-Po prostu nie Twoja. Jest za fajna.-powiedział, po czym ja zmroziłem go wzrokiem.
-Serio?-powiedziałem przez zaciśnięte zęby.
-Dobra, dobra, luzik.-powiedział i podniósł ręce w geście poddania się.
-To Annie, poznałem laskę w samolocie jak wracałem. Fajna jest.-powiedział i zapatrzył się w okno. Ja pierdole...
-Stary, wpierdoliłeś się w niezłe bagno. Chujowo. -powiedziałem i kopniakiem zamknąłem drzwi. On spojrzał na mnie zdezorientowany.
-O co Ci kurwa chodzi?-uh, chyba się zdenerwował. Pierdoli mnie to.
-Podoba Ci sie. Wjebałeś się w najgorsze gówno, jakie istnieje na świecie.
-Nie zakochałem się w niej.-bronił się, jebany.
-Nie pierdol, to widać.-powiedziałem i spojrzałem mu prosto w oczy.
-Podoba mi sie, dogadujemy sie. To tyle. I weź spierdalaj, dobra? Mam gdzieś laski.-powiedział starając się zmienić temat.
-W sumie fajny ma tyłek...-podsumowałem. Spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem.
-Możemy skończyć o tym gadać?
-Przyznaj, że chętnie byś ją zerżnął.-powiedziałem bez zastanowienia.
-Rżnie to się świnie.
-Wedle gustu Adam...-parsknąłem śmiechem.
-Jeb się. A tak w ogóle, co żeś jej zrobił? Chciała chyba jak najszybciej wyjść, przyznaj się.-powiedział i spojrzał na mnie.
-Nic, pokazałem jej tylko gdzie są te jebane słoiki i pomogłem jeden zdjąć.
-Oh, jaki miły, grzeczny chłopczyk.
-Nie wkurwiaj mnie, okej?-powiedziałem i odwróciłem głowę. Nie ogarnia, że zakończyłem temat? Co za idiota. Siedzieliśmy przez chwilę w milczeniu, po czym ja przerwałem ciszę.
-Idziesz dzisiaj do James'a?-zapytałem.
-Nie wiem, może. Po jutrze Oli robi osiemnastkę i mam pomagać w przygotowaniach... Nudy. Czyli będę.
-Twoja święta siostrunia robi osiemnastkę? Kogo zaprasza? Dziadków, ciocię?-powiedziałem rozbawiony. Ta szmata urządza osiemnastkę? Już widzę to grono starców.
-Właściwie to robi ją w D5, jesteś zaproszony. Nie mówiłem Ci?- Co kurwa?
-W D5? Ty sobie kurwa żartujesz? -powiedziałem zaskoczony. D5 to najdroższy i największy klub w całym Miami... Skąd ta mała suka ma tyle forsy?
-Nie żartuje. Sory, zapomniałem ci powiedzieć.
-Spoko. Skąd ma tyle pieniędzy, żeby urządzać imprezę w najlepszym klubie na ziemi?-zapytałem zaciekawiony. Kurwa, musiałaby być chyba milionerką.
-Jej chłopak jest synem właściciela, plus pracuje od roku na dwie zmiany i jeszcze chodzi do szkoły. Ja nie ogarniam, jak ona się wyrabia. Dziadkowie trochę dali, rodzice się dołożyli i kilka ciotek. Uzbierała 30 000, a za 10 000 robi imprezę. -powiedział z uśmiechem na ustach. Czekaj- Olivia ma chłopaka? Ta mała suka ma chłopaka? I to syna właściciela D5? Musi być naprawdę dobra w łóżku. Albo tania.Whatever.
-Będziesz?-zapytał mnie po chwili.
-Chyba przyjdę, skoro to D5. A ta lasia tam będzie?
-Annie?-zapytał zdziwiony.
-Nie kurwa, inna. Rozmawialiśmy o jakiejś innej? Nie. Tylko o tamtej..-Ja pierdole, co za idiota.
-Wyluzuj. Zamierzam ją dzisiaj zaprosić. -powiedział i wstał. Wyjął z tylnej kieszeni telefon.
-A, okej. -powiedziałem i położyłem nogi na stoliku. Chłopak wygrał jakiś numer i przystawił telefon do ucha.
-Halo? Hej Annie, tu Adam... No tak, zapisałem, sory... Ekhem, co robisz o 15?... O, to fajnie. To znaczy bo ja... Chciałem pogadać. To mogę dołączyć?... To zajebiście! To znaczy sory... Ok, bede.... Do zobaczenia An.-chłopak nieźle się zestresował. Uśmiechnięty od ucha do ucha rozsiadł się obok mnie.
-Dzisiaj się z nią zobaczę.-powiedział, a ja znowu zacząłem mu gadać. No co, powkurwiać nie można? A to widać, że się zakochał.
*
-Ja pierdole.-wymamrotałam pod nosem po wyjściu ze sklepu. Co to miało być? Jakaś próba podrywu? Lol, nie wiem co myśleć... Jedyne co wiem to to, że mi się cholernie podoba. Mam słabość do ciemnych facetów, a ten był taki... dziwny. Jakby zupełnie inny. Najpierw się na mnie gapił, potem na niego wpadłam- co było chyba zaplanowane, on mi pomógł, a potem jak mnie dotknął... Kurwa. Trzeba przyznać, że nawet jego ucho było seksowne. Nie mam pojęcia dlaczego, po prostu było. No i ten jego uśmiech... Szybkim krokiem ruszyłam w stronę domu. Kiedy weszłam nadal wszyscy spali, więc zaczęłam przygotowywać śniadanie. Zrezygnowałam z omletów i zrobiłam naleśniki z białym serem dla mamy i Jack'a, a dla mnie i Davida z kremem czekoladowo-orzechowym. Kiedy zawijałam ostatniego naleśnika poczułam wibracje w prawej kieszeni. Telefon, Adam dzwoni. Ciekawe o co mu chodzi.
-Halo?-usłyszałam po drugiej stronie.
-Hej.
-Hej Anne, tu Adam.
-Tak wiem, wyświetliło się.-powiedziałam z uśmiechem.
-No tak, zapisałem, sory...
-Spoko. Po co dzwonisz?-zapytałam zaciekawiona.
-Ekhem, co robisz o 15?
-O 15 będę miała obiad. A potem idę na spacer.-odpowiedziałam po chwili zastanowienia.
-O, to fajnie. To znaczy bo ja...
-No mów, prosto z mostu.-powiedziałam nieco zirytowana. Nie mógł od razu powiedzieć, że chce się spotkać czy coś? Ugh.
-Chciałem pogadać. To mogę dołączyć?-zapytał z nadzieją w głosie.
-Myślę że tak, ale nie ode mnie to zalezy. Ale wstępnie mówię tak.-powiedziałam i uśmiechnełam się.
-To zajebiście! To znaczy sory...
-Nie ma za co. -zaśmiałam się do słuchawki.
-To o 16 pod sklepem, okej?
-Ok, bede.-potwierdził.
-To do zobaczenia Adam.
-Do zobaczenia An.-powiedział i się rozłączył. Poszłam obudzić mamę i Jack'a, a potem Davida. Wszyscy leniwie wstali i zachwycili się gotowym śniadaniem. Zjedliśmy w miłej atmosferze i usłyszałam same pochwały, głównie z ust David'a. Po dwóch naleśnikach mały wymiękł i poszedł pooglądać kreskówki, a Jack razem z nim. Zostałam z mamą.
-Co zamierzasz dzisiaj robić kochanie?-zapytała mnie mama.
-Hmm... O 16 idziemy z Davidem na spacer do parku, tyle mam na razie ustalone.-odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
-Umówiłaś się z kimś?-zapytała zainteresowana.
-Tak. W samolocie poznałam pewnego chłopaka, który mieszka niedaleko i on chce chwile pogadać.
-Okej, nie ma sprawy. A mogłabyś dzisiaj ogólnie zająć się trochę Davidem?-zapytała z nadzieją w głosie.
-Pewnie. A czemu właściwie?
-Chodzenie z tym małym wcieleniem zła po sklepach z rzeczami dla maluszków jest fizycznie i psychicznie niemożliwe, a my jeszcze praktycznie nic nie mamy. Mogę na Ciebie liczyć?-powiedziała i posłała mi uśmiech. Ten sam uśmiech, który pamiętam z czasów, gdy mieszkała z nami.
-Nie ma sprawy. Wykorzystajcie dobrze cały dzień. -powiedziałam i wstałam. Pozbierałam ich talerze.
-Ja idę pogadać z Ronnie i zadzwonię do Briana, żeby zapytać się co u Phi.-powiedziałam wychodząc z kuchni.
-Pozdrów ich ode mnie!- krzyknęła mama. Wyszłam na taras i wybrałam numer przyjaciółki. Pogadałyśmy chwilę, ale strasznie przerywało. W końcu nas rozłączyło, chyba straciła zasięg. Potem zadzwoniłam do Brian'a i znów usłyszałam komunikat o braku zasięgu z jego strony. Więc zadzwoniłam do Philip'a i udało mi się. Chłopak opowiedział mi o wczorajszej wizycie Suzy. Niestety, nie zeszli się, ale zostali przyjaciółmi. Philip jej tego długo nie wybaczy... Czuł się dobrze, więc po dwudziestu minutach rozmowy skończyły nam sie tematy i rozłączyłam się. Gdy chowałam telefon do kieszeni znów zaczął wibrować. Tata... Myślałam, że jest w pracy. Zadzwonił i jak zwykle wypytywał co tam nowego, jak się czuje, jak podróż... Nie miałam odwagi powiedzieć mu o kolejnej ciaży mamy. Bałam się jego reakcji i odpuściłam to sobie. Po czterdziestu minutach rozłączył nas miły komunikat 'Kończą Ci się środki na koncie. Załaduj telekartę, aby ponownie porozmawiać.''. No i uwolniłam się od przesłuchania. Minęła jakas godzina, była już 11.30. Zaczęłam kręcić się po domu szukając zajęcia, aż w końcu David zaproponował mi zabawę klockami lego. Naprawdę fajnie się bawilismy, az do 14. Potem postanowiłam wypakować swoje rzeczy. Uwinęłam się z tym przez pół godziny i zeszlam na dół. Razem z młodszym bratem stwierdziliśmy, że to czas na pizzę. Zamówiłam ją i po jakimś czasie dostawca zapukał do drzwi. Była naprawdę dobra, David wiedział, jaki rodzaj jest najlepszy. Potem poszłam pod prysznic, ponieważ w Miami było przeokropnie gorąco- nawet w domu z klimatyzacją się spociłam. Wyszłam i rozczesałam włosy. Znów związałam je w kucyka. Wygrzebałam coś z dna szafki, do której się rozpakowałam i założyłam to na siebie. Potem poszłam zobaczyć w co ubrał się David i zadowolona pochwaliłam go. Ma skubaniec gust, mama dobrze go nauczyła. Około 15.40 wyszliśmy z domu, kierując się w stronę sklepu. David namówił mnie na lody, ale widząc przez okno, że po sklepie kręci się ten chłopak zrezygnowałam. Brat był na mnie zły- ale sory, nie mam ochoty znów go widzieć. Przez chwilę jeszcze czekaliśmy na Adama, pojawił się punktualnie.
*
____________________
Joł maderfakers.
PRZEPRASZAM. PRZEPRASZAM. PRZEPRASZAM. :c
Klawiatura mi się zepsuła, RIP [*]
Zanim wybłagałam nową sami widzicie, ile minęło... Ugh, nigdy więcej nie bede bawiła się w wyjmowanie przycisków XD
No i sorcia, że tyle wulgaryzmów, ale no lols, to rozmowa chłopców, a nie ciot XD
No i sorcia, że tyle wulgaryzmów, ale no lols, to rozmowa chłopców, a nie ciot XD
A teraz czas na dwie sprawy:
1. JAK SIĘ WAM PODOBA NOWY WYGLĄD BLOGA? SEKSOWNY?
2. DOMYŚLACIE SIĘ JUŻ, KIM JEST TAJEMNICZY CHŁOPAK ZE SKLEPU?
mam nadzieje, że udało wam sie znaleźć kilka podpowiedzi :x
No, następny będzie szybciej, obiecuje. Teraz to tylko kwestia tego, czy odzyskam pliki z telefonu, czy będę musiała pisać od nowa ;)
proszę o waszą opinię na temat nowego wyglądu, oki?
kocham was, Ollie aka @tajnypseudonim :33
Wygląd mi się podoba.. c: Przynajmniej teraz coś widać.. XD
OdpowiedzUsuńmodlilam sie, zeby sie tylko spodobalo :D <3
Usuń