*
Mam na imię Anne Williams, w lutym skończyłam 17 lat. Tydzień temu ukończyłam pierwszą klasę liceum ze znakomitymi wynikami- średnia 3,22 jest chyba dobra... Nie ważne. Mieszkam na przedmieściach Londynu razem z dwójką starszych braci i ojcem. Te wakacje są planowane już od kilku miesięcy i są całe zapełnione: najpierw dwutygodniowy pobyt u mamy w Ameryce, następnie tydzień wolnego i wyjazd na miesiąc z moją najlepszą kumpelą Ronnie nad morze do jej ciotki, a potem tydzień wolnego i znów do szkoły. Zapowiada się wspaniale! Jutro mam samolot i mam nadzieje, ze czas spędzony u matki minie szybko i spokojnie. Naprawdę nienawidzę do niej przyjeżdżać; mama ułożyła sobie życie na nowo po tym, jak zostawiła mojego ojca z trójką dzieci. Miałam wtedy 6 lat, a moi bracia 8. Wyjechała w delegacje i nie wróciła. Co pół roku do nas pisała. Gdy miałam 13 lat odważyła się nas odwiedzić i przedstawiła swojego nowego męża i dwuletniego synka. Naprawdę długo nas przepraszała, aż w końcu jej wybaczyliśmy. Od trzech lat przyjeżdżam do niej na dwa-trzy tygodnie na wakacje. Nigdy nie powiedziałam jej, że nienawidzę spędzać czasu z nią i jej ,,perfekcyjnym'' mężulkiem. Jedyny powód dla którego nadal mam ochotę tam jeździć to młodszy braciszek. Sześcioletni David jest moim jedynym młodszym rodzeństwem, co automatycznie mianuje go najlepszym bratem. Starsi- Philip i Brian... Nawet nie warto o nich nic mówić. Nienawidzimy się najbardziej na świecie i robimy sobie najgorsze świństwa, chociaż w pewnych momentach umiemy przystopować; zwłaszcza gdy chodzi o chłopców którzy mi się narzucają. Ale mimo wszystko ich nienawidzę. Wracając do tematu wakacji u matki; Jej dom mnie przytłacza. Jest wielki, urządzony na bogato i bardzo jasny. Białe podłogi, białe ściany, nieskazitelnie czysto... To okropnie przeszkadza. O wiele bardziej wolę mój mały, trzypokojowy, jednopiętrowy domek na przedmieściach. Tutaj przynajmniej nie da się zgubić. Kocham wieczny nieporządek w kuchni, miły widok burdelu w pokoju moich braci i włosy na umywalce w toalecie. Nie chciałabym tego zamienić na nic innego! Mimo, że mam naprawdę mały pokój i ledwo się tam zmieści 15 osób mam tan nieskazitelny porządek; pomijając kurze na biurku i to, co dzieje się pod łóżkiem. Szuflady i szafki to nie jest moja mocna strona... No dobra, tak naprawdę to po prostu od czasu do czasu ściele łóżko i zamiatam z podłogi żeby móc dojść do łóżka, ale w porównaniu do pokoju Philip'a i Brian'a mam niezwykle czysto. Dzisiaj wdrapałam się na szafę i wyciągnęłam czarną walizkę, którą dwa lata temu kupiłam. Zaczęłam pakować do niej te ,,lepsze'' ciuchy, których było naprawdę mało; cztery bluzy, pięć koszulek, 2 dresy, cztery pary spodenek i dwie pary jeansów. Strój kąpielowy, majtki, staniki, skarpetki... I nadal pół walizki puste. Wzięłam jeszcze moje czarne vansy, jakieś czerwone trampki, klapki i adidasy do biegania. Nadal dużo miejsca... Siedząc na łózko zastanawiałam się co jeszcze będzie mi potrzebne, ale przerwał mi dźwięk mojej komórki.-Hejka, jesteś w domu?-usłyszałam wesoły głos przyjaciółki w telefonie.
-Siemka Ronnie. Jestem, możesz wejść. -odpowiedziałam z góry zakładając, że jest już pod moim domem.
-A jest twój tata?-zapytała niepewnie.
-A jest jego samochód?
-Jest... Wiesz, że nie lubię wchodzić sobie tak normalnie jak jest twój tata, to dziwne.
-Dobra, to za minutkę po ciebie przyjdę, tylko znajdę skarpetki.-powiedziałam po chwili zastanowienia.
-Okej. Czekam.-powiedziała i rozłączyła się. Tak ja powiedziałam przyjaciółce- znalazłam skarpetki ukryte pod wielką walizką i wyszłam z pokoju. Idąc w kierunku drzwi zajrzałam przez uchylone drzwi do łazienki i zobaczyłam, że mój tata właśnie się goli. Pewnie idzie dziś na noc.
-Tato, Ronnie może do mnie dzisiaj przyjść? Pomoże mi się spakować i wiesz...-zapytałam uśmiechając się szeroko.
-To ona w ogóle wychodzi z tego domu? Myślałem, że dziś znów u ciebie spała...-odpowiedział nie przerywając golenia.
-Czasami wychodzi... Ale rzadko.
-A będzie dzisiaj u nas spała?-zapytał mój tata odwracając się w moja stronę.
-Oficjalnie nie, ale pewnie zaśnie u mnie i nie będzie można jej dobudzić. -odpowiedziałam po chwili.
-To niech zrobi na kolację to samo co ostatnio i zostawcie mi trochę.-powiedział, na co ja zaczęłam chichotać i wyszłam. Zlokalizowałam jeszcze moich braci i poszłam otworzyć drzwi. Przywitała mnie Rons wymachując mi przed oczami pudłem lodów i dwoma opakowaniami z filmami. Przywitałam się z nią krótkim hug'iem i wzięłam lody. Skierowałam się w stronę kuchni żeby odłożyć lody do zamrażalnika, a przyjaciółka poszła za mną. W kuchni natknęłyśmy się na Brian'a, który szukał czegoś w szufladach.
-Dlaczego zawsze gdy Johnsson się u nas zjawia nie dzwoni dzwonkiem? Wy się jakoś telepatycznie porozumiewacie jak ona jest w pobliżu czy coś?-powiedział z uśmiechem nie przerywając robienia burdelu w szafce gospodarczej.
-Coś w tym stylu... Nazywa się aparat telefoniczny, inaczej komórka.-odpowiedziała zgryźliwie Rons. Zaśmiałam się. Doskonale wiedziałam, że Ronnie już od dość dawna podoba się mojemu bratu a to miała być kolejna nieudana próba podrywu. Moja przyjaciółka ma ciemne włosy, niebieskie oczy i naprawdę duże piersi. Jest jedną z tych ,,nieśmiałych''- jej prawdziwe oblicze można zobaczyć, gdy znajduje się w gronie przyjaciół... I rodzeństwa przyjaciół. Kochałam ją za jej wredność i cięty język. Kochała dokuczać moim braciszkom, ponieważ doskonale wie jak bardzo oni dokuczają mi, a ja nie jestem w tym dobra. Zawsze zazdrościłam jej tej umiejętności.
-Dobra Ans spadamy, bo jest taki zły, że zaraz będzie leciała mu para z uszu. Zmywamy się.-powiedziała i pociągnęła mnie lekko za rękaw.
-A właśnie Ronnie... Mój tata postawił ci pewien warunek, pod którym możesz dziś ZNÓW u mnie siedzieć.
-Serio? Twój tata?-odpowiedziała i zaśmiała się a Brian zainteresowany podniósł głowę i spojrzał w naszą stronę.
-Ojciec chce czegoś od niej?-zapytał z udawanym zdziwieniem w głosie.
-Masz mu ugotować to samo co ostatnio zrobiłaś,-powiedziałam z uśmiechem do przyjaciółki po czym zwróciłam się w stronę brata.- a wy macie mu trochę zostawić.
-Ja? Gotować? CO?-wykrzyczała Rons otwierając usta.
-Johnsson? Gotować? CO?-zawtórował jej Brian, po czym otrzymał od niej dość mocnego kuksańca.
-TY, GOTOWAĆ, DZIŚ. Dlaczego mówimy jak jaskiniowcy?-powiedziałam i zaśmiałam się razem z pozostałą dwójką.
-Myślisz ze znowu uda mi się to zrobić? Jakby to powiedzieć... Za każdym razem improwizuję z przyprawami i czasami się udaje, a czasami nie... Częściej się nie udaje.
-Może jakoś Ci się uda, powodzenia!-powiedziałam i otworzyłam drzwi lodówki żeby schować twarz. Uśmiechnęłam się i wygrzebałam puszkę coli, którą specjalnie ukryłam przed braćmi na półce z warzywami. W tym czasie Ronnie wdrapała się na stołek barowy i oparła łokcie na wysepce kuchennej. Gdy kończyłam wycierać pianę która jak zwykle zalała całą szafkę usłyszałam kroki ojca w korytarzu.
-To ja już wycho... O, cześć Ronnie. Annie powiedziała ci już o dzisiejszym zadaniu?-powiedział z wielkim uśmiechem na ustach.
-Tak, już wiem o tym, że będę dziś robiła za kucharkę.-powiedziała starając się wykrzywić twarz w niezadowoloną minę, czym wywołała trzy wybuchy śmiechu- mój, mojego taty i Briana.
-Mam nadzieje, że wystarczy składników. I dzięki. Wrócę jakoś o drugiej, z łaski swojej nie roznieście domu na kawałki.- powiedział i zniknął za progiem od kuchni. Po chwili usłyszałam trzaśnięcie drzwiami i głos odpalanego silnika.
-To co dzisiaj robimy?-zapytał Brian zacierając ręce.
-My? A co się stało z twoją drugą połówka?-zapytała Rons znów chcąc rozpocząć kłótnię.
-Mówisz o Philipie? Ze swoją drugą połówką na randce, prędko nie wróci, wiec posiedzę sobie dzisiaj z wami.-powiedział mój brat i podszedł do mnie. Ścisnął mnie w pasie i lekko podniósł, na co ja głośno pisnęłam. Chyba miał zamiar mnie przytulić...
-Zapomnij człowieku. Boli cię, że Phil znalazł sobie laskę a ty nadal samotny i zamierzasz spędzać czas z siostrą i jej przyjaciółką? Hahaha, powodzenia, ale ja się na to nie pisze, An też.-powiedziała Rons na co ja się zaśmiałam.
-Nie no co ty, będzie fajnie. Mój kochany braciszek posiedzi sobie dziś z nami, pomaluje nam paznokcie, poobgaduje chłopaków... Mamy trzecią przyjaciółkę Rons!-powiedziałam z sarkazmem.
-Ej nie serio, jestem samotny i przygnębiony, brat ze mną... jakkolwiek to zabrzmi- zerwał. Została mi tylko siostrzyczka i kucharka.-powiedział z szerokim uśmiechem i tym razem przytulił mnie bardziej umiejętnie. Szkoda mi go było, ale nie umiem przekonać Ronnie.
-Dobra, dzisiaj możesz z nami posiedzieć.-powiedziała po chwili ciszy. Ze zdziwienia rozdziawiłam usta i wpatrzyłam się w przyjaciółkę która paznokciami przesuwała po naszym drewnianym blacie. Nie mogłam uwierzyć w jej słowa... Zawsze zapierała się, że nie może nawet zjeść obiadu w towarzystwie moich braci a tu taka zmiana...
-Serio?-wydusiłam z siebie po chwili milczenia.
-No, a dlaczego niby nie? Chyba że pilot naprawiony....-powiedziała po chwili i zaśmiała się.
-Dobra, cicho już.-powiedział mój brat starając się zakończyć naszą wymianę zdań.
-Jest szósta, możemy jeszcze gdzieś uderzyć, ewentualnie siedzimy w domu. Ściągnąłem cztery nowe horrory na laptopa, więc...
-Siedzimy w domu.-przerwałam mu w środku zdania.
-Okej. To za godzinę się spotkamy a teraz my musimy coś obgadać.-powiedziała moja przyjaciółka i zaczęła mnie ciągnąc w kierunku mojego pokoju. Po przekroczeniu progu zatrzasnęła dość głośno drzwi i rzuciła się na moje łóżko wywołując tym samym serię skrzypnięć.
*
Cześć :)
Wstawiam pierwszą część dzień wcześniej, ponieważ jutro mam kilka spraw do załatwienia. Mam nadzieje, że nie zawiedliście się za bardzo na pierwszym rozdziale. Jest zupełnie inny niż prolog, ale trzeba tak zacząć. Dopiero potem przejdziemy do poznania tajemniczego (?) bohatera. Tych, którzy wiedzą o kim jest opowiadanie- proszę nie zdradzać :D
Bardzo dziękuję za każdy komentarz, bardzo wiele to dla mnie znaczy. Jeżeli chcecie być informowani o kolejnych rozdziałach- zapiszcie swój nick i dopiszcie, że prosicie o inform :))
Kocham was, Ollie aka @tajnypseudonim ♡
świetne
OdpowiedzUsuńChce dalej
:((
DODAJ SZYBKO
!
KOCHAM <3
Zajekurwabiste! Czekam na następny rozdział :3
OdpowiedzUsuńnie zawiodłaś.
OdpowiedzUsuńchce już poznać tajemniczego bohatera *,*
naprawdę swietny rozdział. :D
@markowa_swag
Ja se znam (?) :3
OdpowiedzUsuńTO JEST WYJEBISTE W KOSMOS <3 CZEKAM NA NEXTA ♥
Muszę przyznać że masz talent ;) bardzo fajnie się to czyta i z niecierpliwością czekam na następny rozdział :)
OdpowiedzUsuńŚwietne to jest mój TT @mag868 jakbyś mogła mnie informować o nowych rozdziałach :)
OdpowiedzUsuńvjjavsnkvabjkfdgbvajdfgakrvngajkrnv BOSKIE! tyle powiem :3
OdpowiedzUsuń@Diamond_Angell
asdfghj świetne! Kiedy następny rozdział? *-*
OdpowiedzUsuńKiedy będzie mi działało wi-fi na drugim komputerze :c więc pewnie piątek :/
UsuńC H U J O W E. Po co sępisz komentarze na TT i FB? To jest jednym słowem ŻAŁOSNE.
OdpowiedzUsuńSępie? Prosze o nie, a nie sępie. Dawaj, ujawnij sie, skoro masz mojego tt i fb pokaz, kim jestes :)
Usuńfajnie juz mi sie podoba :) @luuvmyedwards
OdpowiedzUsuń